26 stycznia 2015

Co finanse mają wspólnego z bieganiem?

http://finansewbiegu.blogspot.com/2015/01/co-finanse-maja-wspolnego-z-bieganiem.html
Na pierwszy rzut oka niewiele ale gdyby zastanowić się ciut dłużej można doszukać się pewnych podobieństw.
Bieganie uczy pokory, tu nie ma drogi na skróty – jeśli systematycznie nie trenowałeś to nie licz, że osiągniesz sukces. Owszem, może uda Ci się przebiec założony dystans ale z całą pewnością w gorszym samopoczuciu, z większym prawdopodobieństwem kontuzji i w gorszym czasie. Zasada jest prosta „nie zatankujesz, nie pojedziesz”. Nie będziesz biegał regularnie to szybko się zniechęcisz i przestaniesz biegać w ogóle.

Podobnie z finansami, a zwłaszcza z oszczędzaniem. Jeśli nie oszczędzasz systematycznie to nie licz, że coś uda Ci się coś odłożyć. Z pewnością nie raz słyszałeś powiedzenie „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”. W świecie finansów to powiedzenie sprawdza się doskonale. Odkładając nawet małe kwoty ale regularnie po pewnym czasie można uzbierać kwotę, która wcześniej wydawała się nieosiągalna. Warto dodać, że w ten sposób można uzbierać środki praktycznie bez żadnych wyrzeczeń.

W czym jeszcze bieganie przypomina finanse? I tu i tu liczy się przede wszystkim głowa. Tak, to nie pomyłka. W bieganiu tylko w początkowej fazie biega się nogami. Po pewnym czasie zaczynasz biegać głową i wtedy bieg przestaje być dla Ciebie męczarnią, a staje się odpoczynkiem i przyjemnością. Oczywiście jeżeli ktoś nastawia się na ciężkie treningi i przebiegnięcie maratonu poniżej 3 godzin to może nie być to do końca prawda ale dla większości biegaczy uczucie relaksu w czasie biegu jest osiągalne. Nawet w pierwszej fazie, gdy bieganie jest „męczarnią” głowa też ma bardzo dużo do powiedzenia. To głowa musi nas zmuszać do wyłączenia telewizora i wyjścia z domu. Gdy stanie się to naszym nawykiem i sami z siebie zaczniemy wychodzić pobiegać możemy być pewni, że dobiegliśmy do fazy drugiej – tej w której bieg staje się relaksem, takim jak kiedyś było leżenie na kanapie przed tv.
Podobnie jest z oszczędzaniem. Po pierwsze najtrudniej jest zacząć. Po drugie najtrudniej jest wytrwać w postanowieniu. Po trzecie najtrudniej jest przejść od punktu pierwszego do punktu drugiego i do tego mieć silną wolę. Do tego dochodzi jeszcze pokusa posiadania już teraz nowego telewizora, telefonu, lepszego samochodu. I co wtedy robimy, jeśli nie mamy na to środków? Większość bierze kredyt zamiast odczekać, aż z oszczędności uzbiera się kwota wystarczająca na zakup wymarzonego sprzętu.

Dywersyfikacja. To pojęcie często wypowiadane przez różnych finansowych ekspertów. W skrócie i mówiąc wprost polega na nie wkładaniu wszystkich oszczędności do jednego worka bo może się okazać, że akurat ten worek jest dziurawy. A jak powszechnie wiadomo, lepiej mieć kilka mniejszych ale dobrych worków niż jeden duży ale dziurawy. A w bieganiu? Jeśli chcesz być naprawdę dobrym biegaczem to musisz stosować różne bodźce: długie wybiegania, treningi interwałowe, szybkościowe, podbiegi. Nie ma zmiłuj, od samego truchtania tym samym tempem nie staniesz się szybkim biegaczem. Od razu zaznaczę, że truchtanie tym samym tempem nie jest złe, jeśli komuś sprawia to przyjemność. Chciałem tylko uzmysłowić jak ważna jest dywersyfikacja także w treningu biegacza.

Poza tym te dwie wydawałoby się jakże odmienne czynności przenikają się nawzajem. Bieganie to nic innego jak inwestycja w siebie. Dzięki bieganiu stajemy się zdrowsi, a przez to omijamy gabinety lekarskie. Oszczędzamy więc na lekarstwach i jednocześnie inwestujemy we własne zdrowie. Nasz wymarzony nowy ogromny telewizor, który planowaliśmy kupić na kredyt nagle przestaje być potrzebny bo odkrywamy, że zamiast oglądania telewizji wolimy wyjść pobiegać.
Zarówno do biegania jak i do oszczędzania trzeba się dobrze przygotować. Choć sama decyzja, że będę biegał lub będę oszczędzał jest już pierwszym krokiem w dobrą stronę. Jeżeli Twój ostatni kontakt ze sportem to zwolnienie z WF w szkole (nie licząc piwa w ręku przed meczem w tv), a waga wskazuje albo niebezpiecznie zbliża się do liczby składającej się z trzech cyfr to lepiej nie rzucać się na głęboką wodę. To samo dotyczy oszczędzania. Jeżeli  wiecznie nie starcza Ci do pierwszego to, żeby zacząć oszczędzać musisz się do tego odpowiednio przygotować.
Jeżeli udało Ci się doczytać, aż do tego miejsca to jestem ogromnie wdzięczny. Jeżeli masz jakieś przemyślenia albo chciałbyś podzielić się uwagami to serdecznie zapraszam do komentowania.

1 komentarz: