16 lutego 2015

Praktyczne przykłady jak ograniczyć wydatki bez wyrzeczeń, czyli truchcikiem na zakupy.

Wiesz już, że ważne jest zapisywanie swoich wydatków. Dzisiaj postaram się przekonać Cię, co na tym można zyskać i dlaczego jest to tak ważne. Analiza własnych wydatków i dochodów stanowi cenne źródło informacji odnośnie naszych zwyczajów zakupowych. Dysponując takim materiałem możemy przyjrzeć się poszczególnym wydatkom i spróbować ograniczyć niektóre z nich nie rezygnując  z dotychczasowych zakupów. Ograniczenie wydatków to przede wszystkim bardziej racjonalne zakupy. Poniżej zamieszczam dwa konkretne przykłady w jaki sposób ja ograniczyłem część wydatków nie rezygnując z dotychczasowych zakupów.

Przykład 1

Zanim zacząłem analizować wydatki kupowałem sporo gazet np. Newsweek, Wprost, Polityka, Magazyn Bieganie, Sukces, Forbes, Pierwszy Milion (oczywiście nie wszystkie na raz). Z reguły jednak nie miałem czasu czytać ich od razu po zakupie i często tygodniki czytałem albo kończyłem czytać już w kolejnym tygodniu. Gdy uświadomiłem sobie ile wydaje rocznie na gazety to bardzo mnie to zabolało. 

Postanowiłem coś z tym zrobić nie rezygnując przy tym z dotychczasowych przyzwyczajeń odnośnie  kupowanych tytułów. Zacząłem po prostu kupować te same gazety ale z tygodniowym opóźnieniem (lub miesięcznym w przypadku miesięczników). Na dworcach kolejowych w większych miastach (ale także w niektórych mniejszych miejscowościach) można znaleźć stosika ze „starymi” gazetami. Czasopisma z reguły są przecenione o 50% lub więcej. Załóżmy, że kupowałem Newsweeka co tydzień oraz Bieganie raz w miesiącu. Cena „normalnego” wydania Newseeka to 5.95 PLN, a Biegania 11 PLN. Za te same czasopisma ale z tygodniowym lub miesięcznym opóźnieniem płacę odpowiednio 3 PLN i 5 PLN. Miesięcznie więc na gazety wydawałem 34.80 PLN, co daje roczną sumę 417.60. Kupując te same tytuły ale z opóźnieniem wydaje miesięcznie 17 PLN, czyli 204 PLN rocznie.

Rezygnując z zakupów aktualnych numerów czasopism zaoszczędzam rocznie co najmniej 213.60 PLN. Nie zmieniłem swoich nawyków jeśli chodzi o tytuły, które kupuję. Zmieniłem jedynie przyzwyczajenie i zamiast kupować aktualny numer w kiosku, kupuję numer z ubiegłego tygodnia lub miesiąca w „starych” gazetach.

Przykład 2

Raz na kwartał kupuję soczewki kontaktowe iWear w sklepie Vision Express. Próbowałem innych tańszych odpowiedników ale nie pasowały mi. Za soczewki płaciłem w salonach Vision Express 112 PLN. Po prostu gdy potrzebowałem nowych soczewek wybierałem się do salonu i tam dokonywałem zakupu. 

Dzięki małej aczkolwiek dość istotnej zmianie obecnie płacę mniej. Kupuję te same soczewki w tej samej firmie ale zakupy robię przez internet. W sklepie internetowym dostępne są rabaty (ostatnio 10%). W przypadku odbioru zamówienia w salonie Vision Express nie są doliczane dodatkowe koszty dostawy. Dodatkowo soczewki są do odbioru już po 24h od zamówienia (a czasami dużo szybciej). W efekcie za te same soczewki płacę o 11,2 PLN mniej. Dodatkowo płacą za zakupy poprzez PayU otrzymuję 3% zwrot wydatków na iKonto od BNP Paribas Bank (o tym jeszcze napiszę w oddzielnym wpisie). W tym wypadku jest to zwrot 3.02 PLN. Na jednym tylko zakupie oszczędzam 14.22 PLN. Ponieważ soczewki kupuję raz na kwartał, w ciągu roku odkładam dodatkowe 56.88.

i co z tych przykładów wynika? 

Nie zmieniając wiele w swoich nawykach zakupowych na podanych powyżej przykładach oszczędzam rocznie 270.48 PLN. Czy jest to dużo? Dla jednych dużo, dla innych mało. Pamiętaj, że to tylko dwa z wielu przykładów, w jaki sposób analiza moich wydatków wpłynęła na rozsądniejsze dokonywanie zakupów, nie rezygnując przy tym zbytnio z dotychczasowych przyzwyczajeń. I to według mnie jest kluczem do wytrwania w notowaniu swoich wydatków. Samo zapisywanie każdej wydanej złotówki nie oznacza od razu rezygnacji z dotychczasowych przyzwyczajeń. Uświadomienie sobie ile i na co wydajemy prowadzi przede wszystkim do bardziej racjonalnych zakupów. Dlatego jeszcze raz zachęcam do rozpoczęcia pierwszego kroku ku ograniczeniu wydatków na rzecz świadomego oszczędzania.

Oczywiście poza racjonalizowaniem naszych wydatków jest też kategoria wydatków, które możemy ograniczyć poprzez rezygnację z części lub całości dotychczasowych wydatków. Przy niektórych pozycjach warto zastanowić się czy to co kupujemy jest nam rzeczywiście potrzebne. W ogromnej większości pewnie tak będzie ale być może uda się zdefiniować pewne rodzaje  zakupów, bez których możemy się obejść  albo przynajmniej zmniejszyć ich ilość. Przykład pierwszy z brzegu: alkohol, papierosy. Bez alkoholu i papierosów da się żyć ale jeśli jest to niemożliwe to przynajmniej możemy starać się go ograniczyć. Zyska na tym nasza kieszeń, a i nasz organizm będzie nam wdzięczny. Dodatkowo wpłynie to zdecydowanie pozytywnie na naszą kondycję i zaczniemy lżej/swobodniej/szybciej (do wyboru) biegać J Jeśli już przy bieganiu jesteśmy to przypominam, że tutaj możesz znaleźć sposoby jak oszczędzać na opłatach startowych.

A Ty jakie masz przykłady racjonalnego ograniczenia wydatków? Podziel się nimi w komentarzach, zainspiruj innych do racjonalizacji ich wydatków. J

1 komentarz:

  1. To jest sporo. Z takim podejście to wszyscy byliby zadowoleni, bo to już 1/5 dobrych wakacji.

    OdpowiedzUsuń