Co zrobić, aby wyjść z długów? Jak
sobie z nimi radzić? Dzisiaj odpowiem na te pytania na
podstawie swojej własnej historii. Masz długi? Ten wpis może być
dla Ciebie niezwykle przydatny.
Jeśli jesteś tym szczęściarzem, który nie ma długów to gratuluję. Być może jednak znasz kogoś dla kogo przedstawiona tu historia może być pomocna – w takim wypadku przekaż mu proszę link do tego artykułu (niech inni też skorzystają).
Jeśli jesteś tym szczęściarzem, który nie ma długów to gratuluję. Być może jednak znasz kogoś dla kogo przedstawiona tu historia może być pomocna – w takim wypadku przekaż mu proszę link do tego artykułu (niech inni też skorzystają).
Nim poznasz moją historię zacznę
jednak od kilku zastrzeżeń / wyjaśnień:
- Historia jest prawdziwa, opisuję drogę, którą sam przebyłem – bez kolorowania.
- Z pewnością nie wszystkie długi da się spłacić w opisany przeze mnie sposób. Są takie sytuacje, i tak zadłużeni ludzie, że nawet jednorazowy zastrzyk gotówki w postaci trafionej szóstki w lotto nie pomoże w spłacie całego zadłużenia.
- Nie jestem dobry w teorii, opisuję więc praktyczne metody i sposoby w jaki ja pozbyłem się swoich długów.
- To nie będzie cudowna recepta w stylu „jak wyjść z długów w tydzień?”. Przygotuj się na to, że raczej będą to lata niż tygodnie.
- Najlepszą drogą wyjścia z długów jest nie wchodzenie w nie.
Zacznijmy od
początku
Jeszcze kilka lat
temu miałem długi. Nie były to wielkie zobowiązania ale były
głupie. Głupie czyli tzw. konsumpcyjne. Miałem zadłużenie na
karcie kredytowej w wysokości mojej ówczesnej miesięcznej pensji i
kredyt gotówkowy w wysokości czterokrotności pensji. Generalnie
zaczynałem wpadać w pułapkę, w której wydawałem więcej niż
zarabiałem. Nie była to zbyt komfortowa dla mnie sytuacja.
Niewielkie oszczędności topniały w coraz szybszym tempie i nie
bardzo wiedziałem co z tym fantem zrobić. Był to taki okres w moim
życiu, gdy liczyły się imprezy i „nocny styl życia”. Powoli
jednak zaczynało do mnie docierać, że zmierzam w dół i jeśli
czegoś nie zmienię to znajdę się w czarnej dupie
tam szybciej niż sądzę.
Co zrobiłem?
I tu będzie duża
niespodzianka, którą postaram się wyjaśnić po zakończeniu tej
historii, tak żeby teraz nie przerywać opowieści. Zacząłem
...biegać. Tak, tak to nie pomyłka: zacząłem biegać. Tak po
prostu, dla siebie. Muszę nadmienić, że było to ładnych kilka
lat temu, gdy bieganie nie było jeszcze tak popularne jak teraz i z
każdej gazety nie krzyczały tytuły „jak zacząć biegać”.
Nie wiedziałem do czego i czy w ogóle mnie to zaprowadzi. Po
prostu, żeby chwilę odetchnąć, pobyć sam ze sobą zacząłem się
ruszać. Naturalne wydaje się w tym miejscu pytanie: ale jaki ma to
związek z wyjściem z długów? Otóż ma i to całkiem spory.
Cierpliwości, a niebawem wszystko stanie się jasne. Początki były
cholernie trudne, rzucałem to bieganie wielokrotnie i wielokrotnie
do niego powracałem. Trwało to bardzo długo ale stopniowo
zacząłem, dzięki bieganiu, zmieniać swój styl życia. Przede
wszystkim rzuciłem palenie (oszczędność co najmniej 200
pln/m-cznie), zacząłem zdrowiej się odżywiać, mniej było imprez
i budzenia się rano z bólem głowy, a więcej porannego wstawania,
aby wyjść pobiegać. Mniej imprez oznaczało dla mnie w tamtym
okresie oszczędność kolejnych kilkuset złotych miesięcznie.
Zacząłem więcej myśleć o swoich finansach. Zauważyłem, że
wraz ze zmianą stylu życia nie potrzebuję kilkuset kanałów w
telewizji, za które płacę kilkadziesiąt złoty miesięcznie.
Zacząłem żyć prościej i oszczędniej - zacząłem prowadzić budżet domowy. Oszczędniej ale nie na zasadzie dziadowania ale racjonalizowania swoich wydatków. Złapałem oddech i mogłem spojrzeć z dystansu na swoje życie, na swoje finanse i na to wszystko co się ze mną działo. Koniec końców spłaciłem kartę kredytową i kredyt i zacząłem wychodzić na prostą. Straciłem co prawda część znajomych z „poprzedniego życia” ale zyskałem nowych. Generalnie bilans wyszedł zdecydowanie na plus.
Zapraszam do zapoznania się z cyklem wpisów: Jak oszczędzać na opłatach za telewizję / internet / telefon?
Z doświadczenia (własnego ale również innych) wiem, że w budżetach osób zarabiających niezbyt wiele często duży udział mają wydatki związane z opłatami za telewizję, telefon i internet. Wiele osób próbuje to tłumaczyć tym, że jest to najtańsza rozrywka dla tych osób. Nie jest to do końca prawda. Owszem bilety na koncerty potrafią kosztować kilkaset lub więcej pln, przedstawienie w teatrze to również ładnych kilkadziesiąt (a częściej 100 lub więcej) pln. Nie tłumaczy to jednak dlaczego na usługi telekomunikacyjne wydajemy tak wiele. Szczerze mówiąc ta kategoria wydatków jest najłatwiejsza to zracjonalizowania.
Wiem o czym mówię bo sam jeszcze niedawno płaciłem za telewizję, internet i telefon (swój i żony) około 200 pln miesięcznie. Rocznie, jak łatwo policzyć, było to już około 2.400 pln – mnóstwo pieniędzy!!! Na szczęście to już za mną. Teraz nasze wydatki roczne w tej kategorii wynoszą 696 pln, a więc średnio miesięcznie 58 pln za telewizję, internet, telefon (a nawet dwa telefony). Dzięki temu rocznie oszczędzam 1.704 pln. Robi wrażenie prawda? J Ty też tak możesz!
Dotychczas z serii: Jak oszczędzać na opłatach za telewizję / internet / telefon? ukazały się wpisy:
|
Zacząłem żyć prościej i oszczędniej - zacząłem prowadzić budżet domowy. Oszczędniej ale nie na zasadzie dziadowania ale racjonalizowania swoich wydatków. Złapałem oddech i mogłem spojrzeć z dystansu na swoje życie, na swoje finanse i na to wszystko co się ze mną działo. Koniec końców spłaciłem kartę kredytową i kredyt i zacząłem wychodzić na prostą. Straciłem co prawda część znajomych z „poprzedniego życia” ale zyskałem nowych. Generalnie bilans wyszedł zdecydowanie na plus.
Wychodzenie z długów - teoria, a praktyka
Jest wiele teorii
i sposobów jak pozbyć się długów. Jedni radzą najpierw spłacać
te najszybciej kończące się po to, aby zobaczyć wymierny efekt w
postaci coraz mniejszej liczby kredytów do spłacenia. Inni radzą
skoncentrować się na spłacie w pierwszej kolejności tych, które
generują największe odsetki w myśl zasady, że później to już z
górki. To wszystko jak najbardziej jest prawdą. Jest tylko jeden
aspekt, na który rzadko kiedy zwraca się uwagę – psychika
dłużnika. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie więc nie
traktuj proszę tych informacji jak pewnika. To tylko moje
przemyślenia oparte na moich własnych doświadczeniach. Wpadając w
pułapkę długu oprócz problemów finansowych wpadamy w pułapkę
myślenia non-stop o naszym trudnym położeniu w jakim się
znaleźliśmy. To powoduje, że sami nakręcamy się coraz bardziej i
bardziej i w efekcie nie jesteśmy w stanie nic samemu wymyślić.
Często uciekamy w alkohol, papierosy, które uzależniają i
kosztują coraz więcej, a więc jeszcze bardziej pogarszają
sytuację. Brakuje takiego wentyla bezpieczeństwa, który pozwolił
by w bezpieczny sposób spojrzeć na problem z dystansu. Dla mnie
takim wentylem stało się bieganie. Pozwoliło mi spojrzeć na moją
własną sytuację niejako z dystansu.
W czasie biegania w człowieku
dzieją się dziwne rzeczy – wytwarzające się endorfiny sprzyjają
pozytywnemu myśleniu, a świeży umysł lepiej pracuje. Taka mam
tezę, że to bieganie spowodowało, że wyszedłem z długów i
zmieniło moje życie, także finansowe. Byłbym naiwny gdybym
uważał, że jest to sposób na rozwiązanie wszelkich długów i
wszelkich problemów tego świata. Jest to jeden z wielu elementów,
który może wpływać na poprawę jakości życia – także
finansowego. Zmiana stylu życia była dla mnie naturalną
kolejnością rozpoczęcia biegania. Wtedy jeszcze nie myślałem o
tym, że taka zmiana może zmienić także moje finanse. Po prostu to
działo się samo. Ja biegałem, a organizm domagał się zdrowszego
życia. Zdrowsze życie pozwalało mi oszczędzać pieniądze.
Oszczędzone pieniądze pomogły mi wyjść z długów i trwale
zmienić moje życie. Nie twierdzę, że taka zmiana następuje z
dnia na dzień. U mnie trwało to latami zanim ostatecznie
zrozumiałem, że to wszystko co się zadziało było następstwem
decyzji o rozpoczęciu biegania.
Jak już wspomniałem nie jest to
sposób dla każdego i na każde długi. Zdaje sobie sprawę, ze
ludzie znajdują się w trudnej sytuacji nie z uwagi na swoje wybory
(imprezy, styl życia) ale na wypadki losowe i często bez
zwiększenia dochodu po prostu nie ma możliwości wyjść z długów.
Jednak mam nadzieję, że choć dla niektórych ten wpis będzie
inspiracją do zmiany swojego stylu życia i uwierzenia, że można.
Jeżeli uważasz, że moja historia może być dla kogoś pomocna to
będę wdzięczny za podzielenie się linkiem do tego wpisu.
Na koniec jeszcze raz podkreśle, że dotychczas nie wymyślono lepszego sposobu na wyjście z długów niż... nie wchodzenie w nie. ;-)
Na koniec jeszcze raz podkreśle, że dotychczas nie wymyślono lepszego sposobu na wyjście z długów niż... nie wchodzenie w nie. ;-)
foto
Super artykuł, oby takich więcej :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Obiecuję, że będę się starał o więcej takich :-)
UsuńKońcowe motto to cała kwintesencja wiedzy o ochronie przed długami :) Tego się trzymać!
OdpowiedzUsuńNiestety często polak mądry jest dopiero po szkodzie :-)
Usuńsuper historia :) bo w życiu "twardym trzeba być, a nie miętkim" ;)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że z happy endem :-)
UsuńCenne wskazówki, z których postaram się skorzystać, bo co prawda niewielkie, ale jednak długi także są moją zmorą.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki w takim razie za pozbycie się zmory :-)
UsuńCiekawa historia. Myślę, że wielu osobom, którzy nagminnie narzekają na brak kasy, historia ta wiele by nauczyła.
OdpowiedzUsuńDzięki. Często niestety działania kończą się na narzekaniu, a ciężko oczekiwać, że coś się zmieni od samego narzekania :-)
UsuńSama nie mam długów, ale mam znajomych, którzy je mają. Podeślę im, może coś im to pomoże :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
A
Dziękuję. Trzymam kciuki, żeby im się udało.
UsuńPozdrawiam,
Tomek
Porady z pewnością przydadzą się nie jednej osobie :)
OdpowiedzUsuńDzięki, mam nadzieję, że komuś pomogą.
Usuńsuper wpis. wlasnie jestem w takiej sytuacji i bieganie to fantastyczna odskocznia żeby się doładowac, pomyślec co dalej i jak wyjsc z problemów.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby udało się wybiec z takiej sytuacji (i więcej do niej nie wbiegać)!
UsuńWpisy oparte na faktach są najlepsze, gratulacje, że Ci się udało :)
OdpowiedzUsuńNajtrudniej zacząć. Później już jakoś idzie, o czym przekonałem się na własnej skórze :) Na swoim blogu też piszę o oszczędzaniu - zapraszam na niego. Arni
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńNajważniejsza jest motywacja. A długi są na pewno czymś, czego chcemy pozbyć się jak najszybciej. Nikomu ich nie życzę oczywiście, ale Twój post jest bardzo przydatny! Zapraszam do siebie, na swoim blogu też piszę o finansach, oszczędzaniu i pieniądzach :)
OdpowiedzUsuńSuper artykuł i gratuluję - nie każdemu się to udaje. Ludzie bardzo często biorąc jeden kredyt nie zdają sobie sprawy, że zaraz będą brać drugi na spłatę tego poprzedniego i tak wpadając w pętlę.
OdpowiedzUsuńGratulacje, będąc w spirali długów ciężko z nich wyjść, też coś mogę o tym powiedzieć. Ja kilka lat się męczyłam jako dłużnik zanim wszystko spłaciłam.
OdpowiedzUsuńA próbóbowałeś może porównać ranking chwilówek w internecie? Teraz na rynku jest dużo firm, które jednak są w stanie dać Ci pożyczkę z wygodnymi odsetkami i oddalonymi datami spłaty. Wiem, że branie chwilówki na spłacenie innych długów nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem, ale może warto się rozejrzeć? Wiem też, że niektóre firmy dają np co 5 pożyczkę gratis. Zastanawiam się czy to dobry pomysł.
OdpowiedzUsuńWarto oszczędzać nawet niewielkie sumy, ponieważ na przestrzeni czasu nawet z tych niewielkich kwot można uzbierać naprawdę sporo. Poza tym oszczędności to doskonały sposób na poradzenie sobie z nagłymi wydatkami.
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny artykuł, inspirujesz do zmian :) Dawniej darmowa pożyczka online była moją najlepszą przyjaciółką - przy każdym nieplanowanym wydatku brałam chwilówkę. Obecnie staram się to ograniczać.
OdpowiedzUsuńJak to mówią z każdego zadłużenia da się wyjść, tylko trzeba mocno chcieć. Nawet z tego największego, gdzie wartość zadłużenia znacząco przerasta nasze możliwości finansowe. Tyle że w takiej sytuacji nie pozostaje już nic innego jak upadłość konsumencka.
OdpowiedzUsuńSuper wpis i naprawdę ciekawa historia. Niestety, często musimy znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji, zanim zobaczymy, że czas najwyższy na konkretne zmiany. Ja początkowo obawiałam się cięcia kosztów w firmie, ale na szczęście dzięki portalowi iFirma.pl i dostępnych na nim darmowych narzędziach nie muszę oszczędzać na jakości! Jeśli brzmi ciekawie, znajdziecie więcej o tym na stronie ifirma.pl.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Czasami wyjście z długów i zobowiązań finansowych jest trudne, ale możliwe. Wtedy trzeba myśleć racjonalnie. Ja zaczęłam sprzedawać różne rzeczy przez internet. Do płacenia wdrożyłam https://www.cashbill.pl/pobierz/integracje a~by moi klienci mieli swobodę płącenia. Jak na razie udaje mi się to idealnie.
OdpowiedzUsuńTen tekst powinno przeczytać jak najwięcej osób. Oszczędzania można (i powinno!) się nauczyć. Poza tym mam wrażenie, że oszczędzanie często jest kojarzone z czymś nieprzyjemnym. Dla mnie z kolei to miłe, widzieć, że mam kontrolę nad swoimi wydatkami i oszczędzam na coś, czego naprawdę chcę, zamiast kupować zbędne drobiazgi.
OdpowiedzUsuńWiele osób zastanawia się: jak ogłosić upadłość konsumencką? Okazuje się, że wystarczy przeczytać dobry artykuł i już się wie skąd zaczerpnąć porady. Oczywiście niezbędna jest pomoc prawnika!
OdpowiedzUsuńwiele pomysłów postaram sie wykorzystać dziękuje :)
OdpowiedzUsuńMoże się okazać, że przyda się dodatkowa pożyczka na spłatę obecnych zobowiązań. Jak bezpiecznie taki manewr wykonać zobacz na http://centrumchwilowek.com.pl/ ważne by wszystko spłacać na bieżąco, by odsetki nie rosły większe.
OdpowiedzUsuńNiestety konsumpcjonizm zabija umiejętność oszczędzania. Mało kto zabezpiecza się na wypadek utraty pracy, wypadku itp. Ludzie przestali brać nawet kredyty hipoteczne, bo nie mają oszczędności chociaż dobrze wiedzą, że mieszkanie na kredyt jest tańsze od wynajmowanego. Poczytajcie sobie w http://kredhip.pl/
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy artykuł! Ja właśnie chcę założyć swoją firmę i interesuję się rejestracja spółki we wrocławiu. Myslisz, ze to dlugi proces?
OdpowiedzUsuńJa, aby rzeczywiście zacząć oszczędzać pieniądze, muszę mieć konkretny cel. Tak się składa, że aktualnie takowy mam - zakup mieszkania. Chciałbym zamieszkać w jednym z mieszkań tego dewelopera: https://vantage-sa.pl/atrakcyjne-nieruchomosci-wroclaw/ więc muszę nico zaoszczędzić na wkład własny.
OdpowiedzUsuńMyślę, że wiele osób jest obecnie w podobnej sytuacji. Pożyczyć pieniądze jest bardzo łatwo, a ofert typu "chwilówka w 15 minut" jest tak dużo, że czasami ciężko oprzeć się pokusie. Warto jednak zadbać o swoje finanse i planować wszystkie swoje wydatki. Początkowo może być bardzo ciężko, ale z czasem wejdzie nam to w nawyk i będziemy w stanie zaoszczędzić na wielu rzeczach.
OdpowiedzUsuńDziękuje Ci za ten tekst. Dzieki Tobie uwierzyłam, że i ja mogę wyjść z zadłużenia i w końcu zacząć żyć normalnie. Jeszcze raz dzięki i zapraszam do mnie http://kolejnachwilowka.pl/
OdpowiedzUsuńNiestety naszym problemnem jako społeczeństwa jest brak umiejętności oszczędzania.
OdpowiedzUsuńJestem zdania, że absolutnie każda osoba z problemami finansowymi wynikającymi z wysokości zadłużenia powinna rozważyć wzięcie kredytu konsolidacyjnego.
OdpowiedzUsuńKredyt konsolidacyjny faktycznie może ułatwić spłatę zobowiązań. Koleżanka skorzystała z takiej możliwości i wyszła z zadłużenia
OdpowiedzUsuńJa przede wszystkim skupiam się na codziennych płatnościach. Jestem przekonana, że najważniejsze na ten moment są płatności mobilne http://www.egospodarka.pl/161932,Rodzaje-platnosci-mobilnych-5-najpopularniejszych-systemow,1,117,1.html które poniekąd kształtują przyszłość wszystkich płatności bezgotówkowych.
OdpowiedzUsuńA interesował się ktoś z Was może takim tematem, jak upadłość firmy? Wiem, że można ją ogłosić i pozbyć się wszystkich długów. Może właśnie to będzie dla Was odpowiednie rozwiązanie? Koniecznie zerknijcie sobie na stronę http://viavision.pl/na-czym-polega-i-czym-skutkuje-ogloszenie-upadlosci-firmy/ Tam macie wszystkie potrzebne szczegóły.
OdpowiedzUsuńSuper porady! Ja uważam oszczędzanie za coś normalnego i nie wyobrażam sobie nie mieć dodatkowych pieniędzy w zanadrzu.
OdpowiedzUsuńCałkowicie się tutaj zgadzam. Kluczem do uniknięcia problemów finansowych jest mądre i konsekwentne gospodarowanie posiadanym zasobem finansowym.
OdpowiedzUsuńWyjście z długów wymaga cierpliwości, samodyscypliny i podejmowania konkretnych działań.
OdpowiedzUsuńInteresujący i motywujący artykuł ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
https://www.wyrokifrankowiczow.pl/
Bardzo dobry wpis :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się bardzo
OdpowiedzUsuńDziękuję za podzielenie się tak osobistym doświadczenie
OdpowiedzUsuńOpisanie tej historii było trafnym pomysłem.
OdpowiedzUsuńTa historia jest bardzo pouczająca. Zachwycił mnie ten wpis.
OdpowiedzUsuńOcen, porównaj, zdecyduj! Dzięki naszemu rankingowi kont firmowych znajdziesz optymalne rozwiązanie. Wybierz najlepsze konto dopasowane do potrzeb Twojej firmy. Sprawdź teraz i zainwestuj w sukces biznesowy https://www.bank-ranking.pl/ranking-kont-firmowych
OdpowiedzUsuńPrzyznam że rewelacyjna jest ta historia i bardzo mnie wciągnęła.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten wpis
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze się czyta twój artykuł!
OdpowiedzUsuńWartościowe informacje
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten wpis
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa historia. Gospodarowanie finansami nie jest łatwe ale robienie tego prawidłowo to klucz do sukcesu.
OdpowiedzUsuńNiezwykle pouczający jest ten wpis. Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńCiekawe informacje
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten wpis
OdpowiedzUsuńBardzo lubię tak interesujące wpisy.
OdpowiedzUsuń