13 maja 2015

Jak wyjść z długów i zacząć oszczędzać pieniądze? Moja historia.

Co zrobić, aby wyjść z długów? Jak sobie z nimi radzić? Dzisiaj odpowiem na te pytania na podstawie swojej własnej historii. Masz długi? Ten wpis może być dla Ciebie niezwykle przydatny.

Jeśli jesteś tym szczęściarzem, który nie ma długów to gratuluję. Być może jednak znasz kogoś dla kogo przedstawiona tu historia może być pomocna – w takim wypadku przekaż mu proszę link do tego artykułu (niech inni też skorzystają).

Nim poznasz moją historię zacznę jednak od kilku zastrzeżeń / wyjaśnień:
  1. Historia jest prawdziwa, opisuję drogę, którą sam przebyłem – bez kolorowania.
  2. Z pewnością nie wszystkie długi da się spłacić w opisany przeze mnie sposób. Są takie sytuacje, i tak zadłużeni ludzie, że nawet jednorazowy zastrzyk gotówki w postaci trafionej szóstki w lotto nie pomoże w spłacie całego zadłużenia.
  3. Nie jestem dobry w teorii, opisuję więc praktyczne metody i sposoby w jaki ja pozbyłem się swoich długów.
  4. To nie będzie cudowna recepta w stylu „jak wyjść z długów w tydzień?”. Przygotuj się na to, że raczej będą to lata niż tygodnie.
  5. Najlepszą drogą wyjścia z długów jest nie wchodzenie w nie.
Zacznijmy od początku

Jeszcze kilka lat temu miałem długi. Nie były to wielkie zobowiązania ale były głupie. Głupie czyli tzw. konsumpcyjne. Miałem zadłużenie na karcie kredytowej w wysokości mojej ówczesnej miesięcznej pensji i kredyt gotówkowy w wysokości czterokrotności pensji. Generalnie zaczynałem wpadać w pułapkę, w której wydawałem więcej niż zarabiałem. Nie była to zbyt komfortowa dla mnie sytuacja. Niewielkie oszczędności topniały w coraz szybszym tempie i nie bardzo wiedziałem co z tym fantem zrobić. Był to taki okres w moim życiu, gdy liczyły się imprezy i „nocny styl życia”. Powoli jednak zaczynało do mnie docierać, że zmierzam w dół i jeśli czegoś nie zmienię to znajdę się w czarnej dupie tam szybciej niż sądzę.

Co zrobiłem? 

I tu będzie duża niespodzianka, którą postaram się wyjaśnić po zakończeniu tej historii, tak żeby teraz nie przerywać opowieści. Zacząłem ...biegać. Tak, tak to nie pomyłka: zacząłem biegać. Tak po prostu, dla siebie. Muszę nadmienić, że było to ładnych kilka lat temu, gdy bieganie nie było jeszcze tak popularne jak teraz i z każdej gazety nie krzyczały tytuły „jak zacząć biegać”. Nie wiedziałem do czego i czy w ogóle mnie to zaprowadzi. Po prostu, żeby chwilę odetchnąć, pobyć sam ze sobą zacząłem się ruszać. Naturalne wydaje się w tym miejscu pytanie: ale jaki ma to związek z wyjściem z długów? Otóż ma i to całkiem spory. Cierpliwości, a niebawem wszystko stanie się jasne. Początki były cholernie trudne, rzucałem to bieganie wielokrotnie i wielokrotnie do niego powracałem. Trwało to bardzo długo ale stopniowo zacząłem, dzięki bieganiu, zmieniać swój styl życia. Przede wszystkim rzuciłem palenie (oszczędność co najmniej 200 pln/m-cznie), zacząłem zdrowiej się odżywiać, mniej było imprez i budzenia się rano z bólem głowy, a więcej porannego wstawania, aby wyjść pobiegać. Mniej imprez oznaczało dla mnie w tamtym okresie oszczędność kolejnych kilkuset złotych miesięcznie. Zacząłem więcej myśleć o swoich finansach. Zauważyłem, że wraz ze zmianą stylu życia nie potrzebuję kilkuset kanałów w telewizji, za które płacę kilkadziesiąt złoty miesięcznie.


Zapraszam do zapoznania się z cyklem wpisów: Jak oszczędzać na opłatach za telewizję / internet / telefon? 

Z doświadczenia (własnego ale również innych) wiem, że w budżetach osób zarabiających niezbyt wiele często duży udział mają wydatki związane z opłatami za telewizję, telefon i internet. Wiele osób próbuje to tłumaczyć tym, że jest to najtańsza rozrywka dla tych osób. Nie jest to do końca prawda. Owszem bilety na koncerty potrafią kosztować kilkaset lub więcej pln, przedstawienie w teatrze to również ładnych kilkadziesiąt (a częściej 100 lub więcej) pln. Nie tłumaczy to jednak dlaczego na usługi telekomunikacyjne wydajemy tak wiele. Szczerze mówiąc ta kategoria wydatków jest najłatwiejsza to zracjonalizowania. 

Wiem o czym mówię bo sam jeszcze niedawno płaciłem za telewizję, internet i telefon (swój i żony) około 200 pln miesięcznie. Rocznie, jak łatwo policzyć, było to już około 2.400 pln – mnóstwo pieniędzy!!! Na szczęście to już za mną. Teraz nasze wydatki roczne w tej kategorii wynoszą 696 pln, a więc średnio miesięcznie 58 pln za telewizję, internet, telefon (a nawet dwa telefony). Dzięki temu rocznie oszczędzam 1.704 pln. Robi wrażenie prawda? J Ty też tak możesz! 

Dotychczas z serii: Jak oszczędzać na opłatach za telewizję / internet / telefon? ukazały się wpisy:

Zacząłem żyć prościej i oszczędniej - zacząłem prowadzić budżet domowyOszczędniej ale nie na zasadzie dziadowania ale racjonalizowania swoich wydatków. Złapałem oddech i mogłem spojrzeć z dystansu na swoje życie, na swoje finanse i na to wszystko co się ze mną działo. Koniec końców spłaciłem kartę kredytową i kredyt i zacząłem wychodzić na prostą. Straciłem co prawda część znajomych z „poprzedniego życia” ale zyskałem nowych. Generalnie bilans wyszedł zdecydowanie na plus.

Wychodzenie z długów - teoria, a praktyka

Jest wiele teorii i sposobów jak pozbyć się długów. Jedni radzą najpierw spłacać te najszybciej kończące się po to, aby zobaczyć wymierny efekt w postaci coraz mniejszej liczby kredytów do spłacenia. Inni radzą skoncentrować się na spłacie w pierwszej kolejności tych, które generują największe odsetki w myśl zasady, że później to już z górki. To wszystko jak najbardziej jest prawdą. Jest tylko jeden aspekt, na który rzadko kiedy zwraca się uwagę – psychika dłużnika. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie więc nie traktuj proszę tych informacji jak pewnika. To tylko moje przemyślenia oparte na moich własnych doświadczeniach. Wpadając w pułapkę długu oprócz problemów finansowych wpadamy w pułapkę myślenia non-stop o naszym trudnym położeniu w jakim się znaleźliśmy. To powoduje, że sami nakręcamy się coraz bardziej i bardziej i w efekcie nie jesteśmy w stanie nic samemu wymyślić. Często uciekamy w alkohol, papierosy, które uzależniają i kosztują coraz więcej, a więc jeszcze bardziej pogarszają sytuację. Brakuje takiego wentyla bezpieczeństwa, który pozwolił by w bezpieczny sposób spojrzeć na problem z dystansu. Dla mnie takim wentylem stało się bieganie. Pozwoliło mi spojrzeć na moją własną sytuację niejako z dystansu. 

W czasie biegania w człowieku dzieją się dziwne rzeczy – wytwarzające się endorfiny sprzyjają pozytywnemu myśleniu, a świeży umysł lepiej pracuje. Taka mam tezę, że to bieganie spowodowało, że wyszedłem z długów i zmieniło moje życie, także finansowe. Byłbym naiwny gdybym uważał, że jest to sposób na rozwiązanie wszelkich długów i wszelkich problemów tego świata. Jest to jeden z wielu elementów, który może wpływać na poprawę jakości życia – także finansowego. Zmiana stylu życia była dla mnie naturalną kolejnością rozpoczęcia biegania. Wtedy jeszcze nie myślałem o tym, że taka zmiana może zmienić także moje finanse. Po prostu to działo się samo. Ja biegałem, a organizm domagał się zdrowszego życia. Zdrowsze życie pozwalało mi oszczędzać pieniądze. Oszczędzone pieniądze pomogły mi wyjść z długów i trwale zmienić moje życie. Nie twierdzę, że taka zmiana następuje z dnia na dzień. U mnie trwało to latami zanim ostatecznie zrozumiałem, że to wszystko co się zadziało było następstwem decyzji o rozpoczęciu biegania.

Jak już wspomniałem nie jest to sposób dla każdego i na każde długi. Zdaje sobie sprawę, ze ludzie znajdują się w trudnej sytuacji nie z uwagi na swoje wybory (imprezy, styl życia) ale na wypadki losowe i często bez zwiększenia dochodu po prostu nie ma możliwości wyjść z długów. Jednak mam nadzieję, że choć dla niektórych ten wpis będzie inspiracją do zmiany swojego stylu życia i uwierzenia, że można. Jeżeli uważasz, że moja historia może być dla kogoś pomocna to będę wdzięczny za podzielenie się linkiem do tego wpisu.

Na koniec jeszcze raz podkreśle, że dotychczas nie wymyślono lepszego sposobu na wyjście z długów niż... nie wchodzenie w nie. ;-)

foto

23 komentarze:

  1. Super artykuł, oby takich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Obiecuję, że będę się starał o więcej takich :-)

      Usuń
  2. Końcowe motto to cała kwintesencja wiedzy o ochronie przed długami :) Tego się trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety często polak mądry jest dopiero po szkodzie :-)

      Usuń
  3. super historia :) bo w życiu "twardym trzeba być, a nie miętkim" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cenne wskazówki, z których postaram się skorzystać, bo co prawda niewielkie, ale jednak długi także są moją zmorą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki w takim razie za pozbycie się zmory :-)

      Usuń
  5. Ciekawa historia. Myślę, że wielu osobom, którzy nagminnie narzekają na brak kasy, historia ta wiele by nauczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Często niestety działania kończą się na narzekaniu, a ciężko oczekiwać, że coś się zmieni od samego narzekania :-)

      Usuń
  6. Sama nie mam długów, ale mam znajomych, którzy je mają. Podeślę im, może coś im to pomoże :)

    Pozdrawiam,
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Trzymam kciuki, żeby im się udało.

      Pozdrawiam,
      Tomek

      Usuń
  7. Porady z pewnością przydadzą się nie jednej osobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że komuś pomogą.

      Usuń
  8. super wpis. wlasnie jestem w takiej sytuacji i bieganie to fantastyczna odskocznia żeby się doładowac, pomyślec co dalej i jak wyjsc z problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby udało się wybiec z takiej sytuacji (i więcej do niej nie wbiegać)!

      Usuń
  9. Wpisy oparte na faktach są najlepsze, gratulacje, że Ci się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najtrudniej zacząć. Później już jakoś idzie, o czym przekonałem się na własnej skórze :) Na swoim blogu też piszę o oszczędzaniu - zapraszam na niego. Arni

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsza jest motywacja. A długi są na pewno czymś, czego chcemy pozbyć się jak najszybciej. Nikomu ich nie życzę oczywiście, ale Twój post jest bardzo przydatny! Zapraszam do siebie, na swoim blogu też piszę o finansach, oszczędzaniu i pieniądzach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super artykuł i gratuluję - nie każdemu się to udaje. Ludzie bardzo często biorąc jeden kredyt nie zdają sobie sprawy, że zaraz będą brać drugi na spłatę tego poprzedniego i tak wpadając w pętlę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje, będąc w spirali długów ciężko z nich wyjść, też coś mogę o tym powiedzieć. Ja kilka lat się męczyłam jako dłużnik zanim wszystko spłaciłam.

    OdpowiedzUsuń